A więc... Tak, tak. Nie zaczyna się zdania od "a więc" - ach te niezapomniane odpytki na lekcji historii za czasów liceum i ciągłe poprawianie przez nauczycielkę naszej kulejącej polszczyzny. Bez względu na spory o poprawność, nic nie zmieni jednak faktu, że w zeszły weekend pękł pierwszy w moim życiu 3-tysięcznik.
A jak to się wszystko zaczęło? Jak sam Damian przyznał: "jeżdżąc palcem po mapie". Z racji dobrej dostępności i trudności nie przekraczających naszych możliwości, kandydatem stał się Habicht (z niem. Jastrząb) leżący w Alpach Sztubajskich. Pierwsza próba wyjazdu w tamte rejony miała się odbyć pod koniec kwietnia. Prognozy pogody pokrzyżowały nam jednak plany. Nikt z nas nie miał za bardzo ochoty egzystować przez pare dni w zimnych i deszczowych warunkach. W porozumieniu z Marcinem, zdecydowaliśmy się przesunąć wypad o 3 tygodnie. Cierpliwość popłaciła. Na zaplanowany atak przewidywano słoneczną aurę.
W późny, piątkowy wieczór swoim supermobilem zajechał do Legnicy Marcin. Wpakowaliśmy z Damianem swoje graty do bagażnika i po ustawieniu trasy w GPS-ie, ruszyliśmy w kierunku autostrady A4. Podczas nocy, do pokonania mieliśmy ponad 900km.
------>CDN
A jak to się wszystko zaczęło? Jak sam Damian przyznał: "jeżdżąc palcem po mapie". Z racji dobrej dostępności i trudności nie przekraczających naszych możliwości, kandydatem stał się Habicht (z niem. Jastrząb) leżący w Alpach Sztubajskich. Pierwsza próba wyjazdu w tamte rejony miała się odbyć pod koniec kwietnia. Prognozy pogody pokrzyżowały nam jednak plany. Nikt z nas nie miał za bardzo ochoty egzystować przez pare dni w zimnych i deszczowych warunkach. W porozumieniu z Marcinem, zdecydowaliśmy się przesunąć wypad o 3 tygodnie. Cierpliwość popłaciła. Na zaplanowany atak przewidywano słoneczną aurę.
W późny, piątkowy wieczór swoim supermobilem zajechał do Legnicy Marcin. Wpakowaliśmy z Damianem swoje graty do bagażnika i po ustawieniu trasy w GPS-ie, ruszyliśmy w kierunku autostrady A4. Podczas nocy, do pokonania mieliśmy ponad 900km.
------>CDN
Start zaplanowaliśmy z małej wioski Volderau,












